Zainspirowani książką Pani Szymanderskiej chcemy opowiedzieć po krótce o Świętach Wielkiej Nocy.

Wielkanoc miała tę przewagę nad Bożym Narodzeniem, gdyż było to święto „ważniejsze” dla Leżajszczan. W okresie wielkiego tygodnia przechodzono w stan zadumy, czekano na zmartwychwstanie Jezusa- Boga-Osoby będącej symbolem zwycięstwa dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem, ducha nad materią.

Okres oczekiwania tzw. Wielki Tydzień był czasem wypełnionym spokojem, ustatkowaniem, postem i wyrzeczeniami. Jednak z nastaniem Niedzieli wszystko się zmieniało- kołatki wypierały dzwony, od samego rana strzelano z karbidu lub petard,  ludzie się radowali a sama Wielkanoc stawała się pełnym radości hucznym świętem.

Wielki Czwartek zwany też Cierniowym.

W tym dniu milkły kościelne dzwony. Od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty używano tylko tzw. klekotów do kołatania. Ministranci nierzadko bili się o kołatki, gdyż mogli dzięki nim mocno hałasować, symbolizując wypędzenie Judasza.  W latach wcześniejszych praktykowano zwyczaj obmywania, który polegał na naśladowaniu Chrystusa, który po wieczerzy obmył w pokorze nogi swoim uczniom. Zwyczaj ten w latach wcześniejszych polegał na tym, iż biskupi bądź władcy kraju w Wielki Czwartek obmywali nogi starcom.

Wielki Czwartek był również dniem postnym- na pamiątkę wieczerzy Pańskiej w wielu domach spożywano tzw. tajnię, czyli kolację postną składającą się tylko z chleba i wody. Niektórzy po takiej kolacji nie jedli nic aż do wielkanocnego śniadania.

W tym dniu szczególną uwagą obejmowało się zmarłych- niegdyś czwartek nosił nazwę Wielkanoc Umarłych. Wiara w przybywanie dusz zmarłych była tak wielka, że niektórzy umyślnie zostawiali resztki potraw na talerzach wierząc, że karmią się nimi w nocy dusze umarłych lub demon zwany „uboże”. Wielki tydzień uznawano za największe skupienie potęgi mocy nieczystych, którego kres kładł cud Zmartwychwstania.  Michał z Janowca w 1947 roku w swoich „Kazaniach Trzemeszeńskich” przestrzegał wiernych przed pogańską tradycją palenia jarzącego się drewna, która symbolizować miała pamiątkę dusz bliskich osób.  W kościele do czasów dzisiejszych zachowała się tradycja palenia ognisk i gaszenie żaru w wodzie. wielu etnografów twierdzi że zwyczaj ten wywodzi się z pogańskich wierzeń.

 Autor: Kamil Szczepanik