O czym świadczy ból gardła przy przełykaniu?

Ból gardła pojawia się zwykle rano, tuż po przebudzeniu. Gdy chce się przełknąć ślinę, odczuwa się bolesność, która może nasilać się w ciągu dnia. Na co wskazuje ból gardła przy przełykaniu?

Ból gardła przy przełykaniu – przyczyny

Najczęściej ból gardła przy przełykaniu śliny towarzyszy infekcjom wirusowym i bakteryjnym. Może świadczyć o przeziębieniu, grypie, zapaleniu gardła, zapaleniu migdałków lub o anginie. Niekiedy dolegliwość towarzyszy refluksowi żołądka. Rzadko zdarza się, że jej przyczyną są: alergia, skutki uboczne przyjmowania leków, infekcje zębów i dziąseł lub owrzodzenia przełyku. Ból gardła przy przełykaniu śliny może być wywołany również przez przypadkowe zjedzenie kawałka kości lub ości z ryby.

Jak leczyć ból gardła?

Najpowszechniejszym sposobem leczenia bólu gardła jest sięganie po tabletki do ssania. Zawarte w nich składniki łagodzą ból, zmniejszają stan zapalny i pomagają zwalczać bakterie i wirusy. Preparaty tego typu są dostępne w każdej aptece i wydaje się je bez recepty. Infekcje gardła związane z grypą i przeziębieniem skutecznie zwalcza również syrop prawoślazowy. Wyciąg z korzenia prawoślazu lekarskiego osłania śluzówkę gardła i sprawia, że ostry ból gardła przy przełykaniu stopniowo się zmniejsza. Podobne właściwości wykazują preparaty zawierające dziewannę lub babkę lancetowatą.

Płukanki na chore gardło

Jeżeli woli się leczyć infekcje gardła domowymi sposobami, można zdecydować się na płukanki. Niezastąpiona jest w tym przypadku płukanka z szałwii. Szałwia działa bakteriobójczo, odkażająco i przeciwzapalnie, przez co kilkukrotne przepłukanie gardła naparem z zioła znacząco zmniejsza ból i zaczerwienienie śluzówki. Dodatkowo zioło jest bezpiecznie dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą stosować leków w formie tabletek do ssania. Więcej o płukankach na gardło można przeczytać na http://wolniodbolu.pl/o-czym-swiadczy-bol-gardla-przy-przelykaniu/.

Inhalacje z olejkami eterycznymi

W leczeniu ostrego bólu gardła przy przełykaniu sprawdzają się inhalacje. Jeżeli do inhalatora wleje się sól fizjologiczną oraz kilka kropel olejku eterycznego, odczuje się sporą ulgę podczas przełykania śliny. Najlepszym wyborem do inhalacji na chore gardło jest olejek pichtowy. Jego działanie antyseptyczne jest długie, dzięki czemu nawet jedna inhalacja pomaga zwalczać wirusy i bakterię przez kolejne dni. Dodatkowo olejek pichtowy wesprze walkę z innymi objawami grypy lub przeziębienia, takimi jak dreszcze, gorączka, ból głowy czy katar

 

 

A więc wojna… – Leżajsk podczas okupacji

 

…To, że czas robi swoje, zaciera wiele szczegółów, to jednak dużo własnych przeżyć pozostało mi w pamięci…

Czy siedemdziesiąt osiem lat to dużo? Mówi się, że czas leczy rany ale są i takie, które nigdy się nie zagoją. W pamięci 16-letniej wówczas dziewczyny- Władzi Gwóźdź- pozostał taki obraz września 1939 roku…

…Był koniec sierpnia 1939 roku, niedziela. Ksiądz Czesław Broda – proboszcz leżajskiej parafii, zorganizował w tym czasie festyn na placu niezabudowanym koło Domu Narodowego (późniejszego kina „Radość”). Jako uczennica prawie czwartej klasy gimnazjalnej brałam udział w tym festynie. Sprzedawałam losy, fanty, kotyliony, było spokojnie i wesoło. Jednak spokój ten został zakłócony, kiedy rozeszła się wiadomość, że wielu mężczyzn otrzymało wezwanie do natychmiastowego zgłoszenia się do swojej jednostki wojskowej. Celem była mobilizacja. Wiedzieliśmy, że dzieje się coś podejrzanego, że jest źle bo Niemcy planują zaatakować Polskę. W miesiącach poprzedzających rozpoczęcie wojny przewidywano, że Niemcy mogą napaść na Polskę i dlatego w Domu Narodowym prowadzono szkolenia ludności, jak zachować się na wypadek wojny. Przewidywano, że Niemcy mogą użyć gazów. Ludność była poinformowana jak rozpoznawać rodzaje gazów i jak się przed nimi bronić, jak obchodzić się z maską przeciwgazową, jak rozpoznawać gaz łzawiący, dławiący, parzący…

…Kiedy nadszedł wrzesień 1939 roku, rankiem Radio Warszawa podało komunikat, że Niemcy przekroczyły granice Polski. Ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki wydał orędzie do narodu następującej treści:

– Halo, halo. Tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano o godzinie 5 minut 40 oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską, łamiąc pakt o nieagresji. Zbombardowano szereg miast. Za chwilę usłyszą państwo komunikat specjalny – przekazywał spiker.

– A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszystkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy.  Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym – walka aż do zwycięstwa – powiedział Starzyński, Prezydent Warszawy.

…Było już pewne, że Niemcy rozpoczęli działania wojenne przeciw Polsce. Dochodziły do nas wiadomości, że Niemcy zaatakowały Westerplatte, bombardują Kraków, Częstochowę i miasta na Śląsku. Najazd Niemców na Polskę był niespodziewany, dlatego ogłoszono powszechną mobilizację. Rodziny odprowadzały swoich mężów, synów i braci do pociągów, gdyż ci mieli dołączyć do armii. Powstał popłoch i chaos wśród uciekinierów przed Niemcami. Przez Leżajsk przesuwali się mieszkańcy z zachodu na wschód, za San. Spodziewano się, że armia polska oprze się na linii Sanu i tu rozpocznie walkę z wrogiem…

…Czwartego września, w południe, ukazała się eskadra niemieckich bombowców. Miasto zaalarmowano dzwonem i syreną tartaczną. Straszne wybuchy bomb wstrząsnęły leżajską ziemią. Jedenaście samolotów nadleciało od strony klasztoru Ojców Bernardynów i bombardowało miasto. Powstała panika wśród mieszkańców. Samoloty bombardowały linię kolejową, dworzec kolejowy i budynki położone w tej okolicy. Naloty powtarzały się. Rozpoczęła się gorączkowa transportacja wojska i broni. Całe kolumny wojska przejeżdżały w kierunku Jarosławia. Niezmierna ilość uciekinierów z zachodu na wschód, kobiet, starców i dzieci udawały się przez Leżajsk za San…

Naloty na  Leżajsk, rozpoczęte 4 września, powtarzały się codziennie do 9 września.  Śmierć poniosło 9 osób, w tym 7 cywilów. 13 września wkroczył do miasta odział niemieckiej 28. zmotoryzowanej dywizji piechoty i 8. zmechanizowanej dywizji piechoty. Rozpoczęły się działania prewencyjne i represyjne na mieszkańcach. W ogrodach klasztornych gromadzono żołnierzy polskich, których 19 września wywieziono z Leżajska.

…13 września wojsko polskie wysadziło most na Sanie aby przeszkodzić wrogowi. Następnego dnia nad ranem, od ul. Rzeszowskiej przybył pierwszy patrol niemiecki, zmotoryzowane oddziały szturmowe wraz z inżynierem Weissbrotem (to ten, który przed wojną wykonywał pomiary Leżajska jako delegat Urzędu Wojewódzkiego we Lwowie, bo w tym czasie Leżajsk należał do województwa Lwowskiego). Niemcy do współpracy włączyli Ukraińców i niektórych zdrajców Polaków. W pierwszych dniach września 1939 roku Niemcy rozbili cukrownię w Przeworsku. Ludność wykorzystała okazję zdobycia cukru, którego nie można było osiągnąć w inny sposób. Sprawa żywności była bardzo trudna- zabicie własnej świni było karane śmiercią lub obozem koncentracyjnym. Przestępstwem było kupno masła jak również posiadanie żaren do mielenia zboża na mąkę. Młyny były zlikwidowane a te, które istniały, były do dyspozycji Niemców. Żywność kupowano na kartki przydzielane w Urzędzie Miejskim. Zamiast cukru, w dni targowe po kryjomu kupowano sacharynę, z buraków cukrowych gotowano melasę, zamiast kawy paliło się na blasze kuchennej jęczmień, który razem z cykorią zastępował kawę. Żywność kupowano po kryjomu, z narażeniem utraty wolności…

…Już na początku rozpoczęto likwidację Żydów w mieście. Mienie rozgrabiono i wywieziono do Rzeszy. Pierwsze oddziały niemieckie spaliły synagogę, zdemolowały obie szkoły podstawowe oraz gimnazjum. Mienie i pomoce naukowe zniszczono. W gimnazjum zdołano uratować część biblioteki, chemikalia i dokumenty urzędowe. Sklepy, zwłaszcza żydowskie, zlikwidowano. Niemcy spalili też bibliotekę Towarzystwa Szkoły Ludowej. Wszystkie kamienice pożydowskie dookoła rynku zniszczono i zamieniono na koszary. Spalono dwupiętrowy młyn na placu tartacznym, będącym własnością hrabiego Potockiego. Pod koniec wojny Kałmucy [obj. ochotnicza formacja zbrojna złożona z Kałmuków w składzie Wehrmachtu] spalili budynek szkoły żeńskiej oraz magazyn żywnościowy, przeznaczony dla wojska niemieckiego, koło stacji kolejowej. Niemcy zmienili nazwy niektórych ulic- Mazepy, Szewczenki, Chmielnickiego. Wprowadzili kontyngenty dla rolników, aresztowania i wywóz inteligencji leżajskiej do obozów koncentracyjnych. Aresztowania powtarzały się od 1940 do 1944 roku. Na budynkach w mieście ukazywały się afisze z wykazami zakładników, których mieli aresztować i wywozić do obozów…

Jednym z głównych założeń niemieckiej polityki była likwidacja warstwy ludzi wykształconych. Tak było i w Leżajsku. Szczegółowo kontrolowano przedstawicieli miejscowej inteligencji, aresztowano urzędników, profesorów, oficerów, księży. Osoby mające stopień oficerski odesłano do obozów.

…Już w pierwszych dniach po wkroczeniu Niemców do Leżajska nasza rodzina zmuszona była opuścić miasto- podobnie jak wielu Polaków- i dom pozostawić bez opieki. Niemcy skorzystali i zajęli dom wraz z ogrodem, gdzie ustawili trzy kuchnie polowe dla wojska. Rodzina moja nie miała wstępu do własnego domu. Dopiero kiedy Niemcy posuwali się do przodu i opuścili nasz dom, mogliśmy wrócić i zamieszkać u siebie. W nocy Niemcy zlikwidowali wszystko co było w domu i ogrodzie, pozostawili jednak zasadzkę. Zostawili w domu tajemnicze pudełko o które wcześniej pytał jeden oficer drugiego: „Wo ist das?” – „Gdzie to jest” (chodziło o zegar). Ojciec mój, razem z wujkiem Staszkiem, pilnował w tym czasie domu i znał język niemiecki. W domu było pusto, jednak na stole zostało pudełko- zegar, o który tak pytali oficerowie. Wujek wiedział co to za zegar, o który tak pytali. Była to bomba zegarowa, którą jednak na usilną prośbę ojca oficerowie zabrali…

W mieście prężnie działały tajne organizacje, zrzeszające wielu członków w różnym wieku. Śledzili oni bieżące wydarzenia, nawiązywali kontakt z osobami w innych częściach kraju, pozyskiwali i dystrybuowali nielegalną prasę. Wszystko było ściśle tajne- nawet najbliższa rodzina posiadała niewiele informacji na temat działalności konspiracyjnej ojca, matki, dziecka. 

…Ratując się przed totalitarną zagładą na terenie podbitej Polski od początku powstawały organizacje wolnościowe, które rozkazem naczelnego wodza – generała Władysława Sikorskiego zostały scalone, tworząc podziemną Armię Krajową. Działalność w organizacjach była ściśle tajna. Ja byłam łączniczką, kolporterką i kwatermistrzem jako „Wiktoria” a później narzeczoną i w końcu żoną komendanta powiatu oraz inspektoratu, Ludwika Więcława, pseudonim „Śląski”. Dla mnie znane były tylko te sprawy, które miałam wykonać z polecenia przełożonych. Byłam zaprzysiężona w NOWK (Narodowa Organizacja Wojskowa Kobiet). Sprawa konspiracyjna kobiet miała wielkie znaczenie w całej Polsce i była bardzo niebezpieczna. Wiele z nas, również i ja, poniosły duże ofiary w okresie drugiej konspiracji kończąc wieloletnim więzieniem. Niemcy zamordowali mojego ojca w czasie pacyfikacji Leżajska 28 maja 1943 roku, ubowcy wydali i wykonali wyrok śmierci dla męża Ludwika Więcława „Śląskiego” w 1949 roku. Ja zostałam anektowana przez UB w 1949 roku i otrzymałam 5 lat więzienia, pozostawiając w domu malutkie dziecko pod opieką mojej niepracującej, pozostającej bez środków do życia mamy …

Do szczególnie tragicznego wydarzenia doszło 28 maja 1943 roku, kiedy hitlerowcy uderzyli na ludzi związanych z konspiracją i organizacjami ruchu oporu. Niemcy dokonali krwawej pacyfikacji, w wyniku której śmierć poniosło 38 osób, w tym 28 rozstrzelonych w trakcie egzekucji. 29 osób wywieziono do obozów.

…Lipiec 1944. Niemiecki front wschodni zaczął się chwiać. W marcu przystąpiono do budowy okopów i bunkrów wzdłuż Sanu. Prace wykonywała miejscowa ludność pędzona pod przymusem do ich budowy. Nagle i niespodziewanie 22 lipca, w sobotę wieczór, nadjechała kolumna piechoty niemieckiej od strony wschodniej. Społeczeństwo leżajskie spodziewało się kapitulacji Niemiec, jednak nie przypuszczało, że nastąpi to w najbliższych dniach. Leżajsk wyzwolony został 24 lipca w poniedziałek, około południa. Front zbliżał się od strony Sanu, pociski artyleryjskie padały na miasto. W akcji wyzwoleńczej wzięły również udział polskie grupy partyzanckie. Miasto zostało wolne. Na budynkach mogły powiewać flagi biało-czerwone, przystąpiono do objęcia władzy w mieście, pilnowano porządku i ładu. Rozpoczęło się normalne życie w mieście a dla młodzieży i dzieci nauka w szkołach, którą straciły w czasie wojny…

…Ważnym wydarzeniem w tym czasie było powstanie w Warszawie 1 sierpnia 1944 roku. Przez Leżajsk przejeżdżał lwowski oddział ochotników polskich partyzantów pod dowództwem Sulimy. Pragnęli przyjść z pomocą walczącej Warszawie. Osobiście witałam ich kwiatami, razem z innymi mieszkańcami. Z Leżajska dołączyło również kilku młodych chłopców. Przykro o tym wspominać, ale oddział ten został rozpędzony przez wroga w drodze do Warszawy…

…Przystąpiono do objęcia władzy w mieście, wysunięto kandydatów do Rady Miejskiej. Wybrano burmistrza Zawilskiego Leopolda. Na rynku odbywały się wiece o charakterze patriotycznym, powołano milicję obywatelską, posiadającą tylko opaski biało-czerwone na rękawach, powołano Komitet Pomocy Społecznej. W tym czasie było bardzo dużo wojska radzieckiego zajmowało prawie wszystkie domy na kwatery, ulicami przejeżdżały transporty wojska niemieckiego i ciężkie czołgi. W urzędzie miejskim rozpoczęto pracę. Do pierwszych urzędników, wykonujących różne sprawy administracyjne, należałam również i ja. Wciągnięta zostałam do pracy przez woźnego Józefa Jońca na polecenie polskich władz. Moja praca w pierwszych dniach ograniczała się do ostemplowania polską metalową z orłem w koronie pieczątką kenkart, czyli dowodów osobistych, którą to pieczątkę wyciągnął ktoś z ukrycia przed Niemcami. Sporo ludzi, których miałam zameldować w ewidencji miejskiej, powróciło do swojego miasta z lasu lub z innych miejscowości. Ogólnie ciężko było żyć i niebezpiecznie. W domach często zamieszkiwali żołnierze radzieccy a następnie partyzanci polscy. Rozpoczęło się prześladowanie i represje żołnierzy Armii Krajowej. Następowały aresztowania i wysokie wyroki patriotów znanych z okresu okupacji niemieckiej. Nie czuliśmy się wolni. Dalsze represje przez swoich funkcjonariuszy UB były trudne do przeżycia ale gorszy był żal, że Polak Polakowi zgotował bardzo trudny los…

 

RAMKA

Władysława Jedynacka (Więcław z pierwszego małżeństwa), z domu Gwoździówna, urodziła się 23 lipca 1923 roku w małej wiosce Korniaktów koło Łańcuta. Mając siedem lat wyjechała z rodzicami do Leżajska, gdzie pracował jej ojciec- Stanisław Gwóźdź- jako rachmistrz w Urzędzie Miejskim. Kiedy ukończyła w Leżajsku szkołę podstawową żeńską oraz trzy klasy gimnazjum ogólnokształcącego, miała szesnaście lat. W miesiącu wrześniu 1939 roku miała rozpocząć czwartą klasę gimnazjalną do czego nie doszło, gdyż w tym czasie wybuchła II wojna światowa. W czasie wojennym posługiwała się pseudonimem „Wiktoria” lub „Marta”. Ojciec Stanisław Gwóźdź, długoletni urzędnik leżajskiego magistratu, został aresztowany przez gestapo i rozstrzelany w czasie pacyfikacji 28 maja 1943 roku. Władysława Jedynacka była łączniczką, kolporterką i kwatermistrzem AK. Była żoną komendanta powiatu oraz Inspektoratu ‚Hanka’ NOW Ludwika Więcława ps. ‚Śląski’, ‚Kłos’, ‚Mariusz, który był więziony na Zamku w Rzeszowie i tam rozstrzelany. Zaprzysiężona w NOWK. Aresztowana przez UB w 1949 roku, więziona przez 5 lat. Od czerwca 1943 pracowała jako główna księgowa i kierownik referatu księgowego w Urzędzie Miejskim w Leżajsku. Otrzymała wiele odznaczeń: Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Partyzancki, Patent Weterana o Wolność i Niepodległość Ojczyzny oraz awans na stopień podporucznika Wojska Polskiego. Odznaczona przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polski Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego (1996). Przez wiele lat pracowała w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Rada Miasta Leżajska wyróżniła ją odznaką honorową ‚Zasłużony dla miasta Leżajska’ (1997). Fotografia jej i jej męża widnieje na wystawie „Wyklęci Żołnierze”. Wyszkoliła wielu pracowników, przyczyniła się do rozwoju miasta często pracując społecznie.

Źródła:

– Hampel Józef, „Lata okupacji niemieckiej na leżajszczyźnie”, w: „Dzieje Leżajska”, Baczkowski K., Półćwiartek J., Leżajsk 1996 r.

– Urbański Ulas Juliusz, Pacyfikacja Leżajska 28 maja 1943 r.”, Leżajsk 1998 r.

 

 

Najważniejsze elementy oferty chwilówki

 

 

Wiele osób w celu znalezienia korzystnej pożyczki online posiłkuje się gotowymi rankingami chwilówek. Rankingi te jednak nie pozwalają poznać wszystkich warunków ofert – te powinno się sprawdzić samodzielnie na stronie danej firmy pożyczkowej. Warto wiedzieć, na co szczególnie zwrócić uwagę.

  1. Maksymalna wysokość pożyczki

Firmy pożyczkowe stosują przede wszystkim limity pierwszej pożyczki, czyli dla swoich nowych klientów. W jednej firmie za pierwszym razem można pożyczyć zaledwie kilkaset złotych, w innej nawet 2000 zł.

  1. Koszty pożyczki

Najkorzystniejsze są darmowe pożyczki, czyli takie, które nie są obarczone żadnymi opłatami, ani prowizją, ani odsetkami. Po prostu oddaje się taką kwotę, jaką się pożyczyło. Jeżeli nie można skorzystać z takiej promocyjnej oferty, należy dokładnie sprawdzić wszystkie koszty pożyczki przy pomocy suwaka. Dodatkowo warto zajrzeć do ramowej umowy pożyczki oraz tabeli opłat i prowizji, w których powinny być wypisane wszelkie ewentualne dodatkowe opłaty.

  1. Maksymalny termin spłaty pożyczki

Większość firm oferuje chwilówki na maksymalnie 30 dni. Jeżeli zależy nam nieco dłuższym terminie spłaty, trzeba poszukać firmy oferującej taką możliwość. Przykładowo firma Extraportfel standardowo oferuje termin pożyczki do 45 dni i to zarówno dla swoich stałych, jak i nowych klientów.

  1. Limity wiekowe dla pożyczkobiorców

Jest to istotna informacja szczególnie dla młodych osób. Tylko niektóre firmy oferują chwilówki już od 18 lat, większość jednak wymaga nieco wyższego wieku np. minimum 20 lub 22 lat. Podobne limity dotyczą osób starszych – tutaj również zdarzają się duże różnice w ofertach, ponieważ u jednych pożyczkodawców o chwilówkę można ubiegać się do 70 lat, u innych mając nawet powyżej 75.

  1. Możliwość przedłużenia terminu pożyczki

Niestety nie wszystkie firmy oferują taką możliwość, a przecież w życiu zdarzają się różne sytuacje, które mogą uniemożliwić terminowy zwrot pożyczki. Tylko na stronach internetowych pożyczkodawców można znaleźć informację, czy istnieje możliwość albo przedłużenia terminu spłaty pożyczki (zwykle o 7, 14 lub 30 dni), albo tzw. refinansowania pożyczki.

  1. Szczególne warunki przyznawania pożyczki

Na pierwszy rzut oka wszyscy pożyczkodawcy stawiają swoim klientom podobne wymagania. Jednak diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. Różnice dotyczą przede wszystkim sposobu sprawdzania wiarygodności pożyczkobiorcy (nie wszystkie firmy zaglądają do wszystkich baz dłużników), czy wreszcie oceny zdolności kredytowej (są firmy, które nie uznają wszystkich źródeł dochodu).

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek: Wolontariat nie polega na poświęcaniu się [WYWIAD]

– Nasi wolontariusze dosłownie wchodzą w świat tych, o których wszyscy zapomnieli i przeprowadzają ich do normalnego życia. Wiecie dlaczego im się chce? Nie z poświęcenia. To daje im szczęście – z ks. Jackiem WIOSNĄ Stryczkiem, założycielem SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, rozmawiamy o tym, dlaczego warto zostać wolontariuszem. Rekrutacja trwa do 30 września.

– Wolontariat w SZLACHETNEJ PACZCE i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI to nie jednodniowa przygoda, ale co najmniej kilkumiesięczne zaangażowanie, szkolenia i wejście w świat potrzebujących. Jak Księdzu udaje się nakłonić co roku kilkanaście tysięcy ludzi do takiego poświęcenia?

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek: – Gdyby to było poświęcenie, nie byłoby ani Paczki, ani Akademii. Nasz wolontariat nie polega na poświęcaniu się, ale na poszukiwaniu szczęścia. Różnica jest taka, że poświęcanie wynika z szantażu emocjonalnego. Jak czegoś nie zrobisz, to będziesz zły. Musisz, powinieneś i tak dalej. To bardzo destrukcyjne. A my zapraszamy do wolontariatu, który jest przekraczaniem siebie, a przez to rozwija i daje szczęście. Przekonałem się o tym mając 20-lat.

– Na czym polegało Księdza odkrycie?

– Czekałem, aż ktoś coś dla mnie zrobi. Myślałem, że wtedy będę szczęśliwy. Potem okazało się, że gdy zacząłem pomagać starszej pani Ani, w niespodziewanym momencie przyszło szczęście. Myślę, że taka jest nasza natura. Nie wystarczy, że dbamy tylko o siebie i o swoich. Musimy przekroczyć swój świat i wejść do świata drugiego człowieka, bo „więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu”.

Wtedy mniej więcej postanowiłem zmieniać świat nie tylko przez to, że pomagam tym, którzy potrzebują, ale także tym, którzy chcą przekroczyć siebie. Sprawdziło się i sprawdza do dziś. W SZLACHETNEJ PACZCE i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI rokrocznie mamy kilkanaście tysięcy wolontariuszy, którzy angażują się przez co najmniej kilka miesięcy.

Czyli trzeba mieć dużo czasu, żeby być wolontariuszem w Paczce lub Akademii?

– Powiedziałbym raczej, że wolontariat dla ludzi, którzy mają mało czasu i nie chcą go marnować. Kiedy się angażują, chcą mieć efekty. Szukają rodzin w potrzebie, a potem widzą, jak te rodziny otrzymują pomoc i zmienia się ich życie. Pracują z dziećmi, a potem obserwują, że te dzieci zaczynają w siebie wierzyć i się zmieniają. To dlatego naszym wolontariuszom się chce.

– A skąd wolontariusze wiedzą jak pracować z potrzebującymi i dziećmi?

– Przechodzą cykl szkoleń, dostają konkretne narzędzia i know-how. Mają wsparcie swojego lidera i innych wolontariuszy. Dbamy o przygotowanie każdego wolontariusza. Mamy w tym 16-letnie doświadczenie.

– Jakie korzyści jeszcze płyną z bycia wolontariuszem w Paczce lub Akademii?

– Trzy główne korzyści wolontariatu w Paczce i Akademii to wpływ, rozwój i ludzie. Wpływ, bo zmieniasz otoczenie w którym żyjesz i pomagasz w mądry sposób tym najbardziej potrzebującym. Rozwój, bo zdobywasz nowe kompetencje – współpraca z zespołem, zarządzanie projektami, ale też PR czy logistyka – to od wolontariusza zależy, w co się zaangażuje. Wolontariat w CV bardzo podnosi szanse na znalezienie fajnej pracy. Jeden z naszych wolontariuszy, Damian, nie mając wcześniej żadnego doświadczenia zawodowego, na trzecim roku studiów został managerem w firmie IT. Na przykładzie Paczki potrafił udowodnić, że ma wystarczające kompetencje. Potrafił planować, tworzyć zespół i delegować zadania. Po trzecie wartością w Paczce i Akademii są ludzie – podobne ideały łączą. Tworzą się przyjaźnie, relacje biznesowe, a nawet… małżeństwa.

– W tym roku do SZLACHETNEJ PACZKI poszukiwanych jest aż 13,5 tysiąca wolontariuszy. Możemy spodziewać się rekordów w pomaganiu?

– Nie chcę bić rekordów. Chciałbym, żeby Paczka nie była już potrzebna w naszym kraju. Chcę, żeby ludzie sobie radzili w życiu. Dlatego w SZLACHETNEJ PACZCE pomagamy tak, żeby ludzi prowadzić do samodzielności. Organizujemy PACZKĘ Seniorów, żeby osoby starsze i samotne wyciągać z izolacji. Ludziom z problemami prawnymi pomagamy w ramach PACZKI Prawników, na coraz większą skalę rozwijamy też PACZKĘ Lekarzy, bo czasem jeden lekarz z sercem jest lepszy niż 100 przychodni. I co najważniejsze, chcemy uczyć ludzi, jak zarabiać więcej. Coraz bardziej przechodzimy od tego społeczeństwa, które wymienia się rzeczami, na rzecz społeczeństwa, które współpracuje, uczy się od siebie i tworzy coś wartościowego.

– Czyli paczki już nie są w SZLACHETNEJ PACZCE najważniejsze?

– Nigdy nie były. W Paczce nie pomagają rzeczy, tylko ludzie. To od wolontariuszy wszystko się zaczyna. Gdyby nie oni, nie dotarlibyśmy do potrzebujących rodzin, dzieci i osób starszych. Nie połączylibyśmy ich z darczyńcami. To wolontariusze są tymi, którzy wprowadzają w życie ideały SZLACHETNEJ PACZKI i przekazują je innym.

– Jakie ideały?

– Życzliwość, wrażliwość, drużynowość i uczciwa praca. Teraz w Paczce naszym głównym hasłem jest „Lubię ludzi”. Na tym nam najbardziej zależy, żeby w naszym społeczeństwie ludzie współpracowali, uczyli się od siebie, tworzyli coś wartościowego i po prostu się lubili. Jeśli komuś podoba się taka wizja, to zapraszamy do drużyny SuperW.

***

Do 30 września w całej Polsce poszukiwani są wolontariusze do SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Kandydaci mogą się zgłosić wypełniając krótki formularz na stronie www.superw.pl. Warto  się śpieszyć, liczba miejsc jest ograniczona.

Wolontariusze SZLACHETNEJ PACZKI łączą potrzebujących z darczyńcami. Docierają do rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji i określają, jaki rodzaj pomocy da im szansę na realną poprawę. Z kolei wolontariusze AKADEMII PRZYSZŁOŚCI regularnie, raz w tygodniu, spotykają się z dziećmi, które borykają się z trudnościami w nauce. Wolontariusz staje się przyjacielem i mentorem dziecka. Uczy je wygrywać, wzmacnia jego dobre strony, podnosi jego samoocenę i sprawia, że dziecku zaczyna się chcieć.

 

Fiacikiem wzdłuż granic Polski!

Najbardziej znany leżajski podróżnik Ireneusz Wołek postawił przed sobą i zrealizował niezwykły cel – podróż wraz z przyjaciółmi maluchami wzdłuż granic Polski.

Podróżnik i jego ekipa wystartowali z Leżajska. Kierując się na wschód, przejechali przez Roztocze, Zamość, Włodawę, Górę Grabarkę aż do Hajnówki. Dalej przez Puszczę Augustowską aż na styk trzech państw: Polski, Litwy i Rosji (Obwód Kaliningradzki). Na Pomorzu podróżnicy odwiedzili Frombork, Elbląg, Gdańsk, Jastrzębią Górę i wzdłuż wybrzeża dojechali do Szczecina. Potem skręcili na południe, przez Cedynię dojechali do Bogatyni. Malownicze Sudety wzdłuż granicy z Czechami dostarczyły wielu wrażeń estetycznych. Leżajszczanie odwiedzili Zakopane, Krynicę Zdrój, Magurski Park Naro­dowy i Bieszczady.

Pokonaliśmy 3611 km. Przejechaliśmy przez 12 wo­jewództw. Byliśmy na wszystkich granicach na­szych sąsiadów. Odwiedzili­śmy kilkadziesiąt niezwy­kłych miejsc i, co najcenniej­sze, napotkaliśmy na swojej drodze wspaniałych, serdecz­nych rodaków. A wszystko to dzięki „maluchowi”, który obok bonów na cukier i wyro­bów czekoladopodobnych stał się jednym z symboli PRL-u. Był marzeniem niemal każ­dej polskiej rodziny. Dzisiaj stał się dzielnym bohaterem sentymentalnej wyprawy – mówił podekscytowany Ireneusz Wołek.

Podróżnik opisał także samą podróż tym niezwykłym pojazdem. – Maluch zdecydowanie woli prowincjonalne drogi. Targany podmuchami wiatru wywoływanymi przez wyprzedzające nas samochody i hukiem w kabinie, który w trakcie przyśpieszania rośnie w postępie geometrycznym, pokonaliśmy kolejne ki­lometry. Wycieraczki z trudem radziły sobie z ulewnym deszczem, a luzy na kierownicy wymuszały nieustanną korekcję toru jazdy. Na szczęście sympatia, współczucie i po­dziw innych kierowców wynagradzały nam wszelkie trudności – wspomina. – Jadąc maluchem setki kilometrów, przypominam sobie powiedzenie „Droga ciągnie się jak narkotyk. Im dużej się ciągnie tym bardziej upaja”. Nie wiem, czy to powiedzenie odnosi się do każdego, ale do mnie tak.

Pomimo niedogod­ności ta podróż dała mi dużo satysfakcji. Nigdy nie spotykałem się w drodze z tyloma gestami sympatii. A co do komfortu, było znacznie lepiej niż można było się spodziewać. Chociaż z nazwy kojarzy się zupełnie inaczej. Maluch był i jest nadal bardzo pakow­ny.

Wystarczy tylko wyobraźnia. Przecież dawniej wyjazd pod namiot czteroosobowej rodziny z psem to był żaden pro­blem. Przewiezienie szafy czy lodówki też nie stanowiło wielkiego wyzwania dla przebojowego właściciela takiego fiacika – mówi.

art. Jakub Magiera (Sztafeta)

Maturzyści z Leżajska! To musicie wiedzieć o wyborze studiów




Jesteś maturzystą z Leżajska lub okolic? Czekasz na wyniki z matury? Wykorzystaj ten czas na znalezienie dobrych studiów! Jak to zrobić? Oto 5 rzeczy, które musisz wziąć pod uwagę, by wybór studiów okazał się trafny.

Polskie uczelnie oferują ponad 200 kierunków studiów. Który jest skrojony pod Ciebie?

  1. Co Cię interesuje? Nie wybieraj studiów tylko dlatego, że wszyscy mówią, że po jakimś kierunku jest dobra praca. Nie chcesz chyba do końca życia się męczyć wykonując zawód, który nie sprawia Ci satysfakcji! Wybierz studia, które Cię kręcą! Pomyśl: co lubisz robić? Czym się interesujesz? Wyszukaj w internecie listę zawodów i wybierz pracę, która będzie Cię pasjonować – potem zobacz, po jakich kierunkach studiów możesz ją wykonywać!
  2. Za co chwalili Cię nauczyciele? Pomyśl chwilę o tym. Nawet jeśli były to przedmioty, w których nie radziłeś sobie najlepiej. Może usłyszałeś kiedyś od pani z chemii: „Ja wiem, że jesteś dobry w opowiadaniu ciekawych historii, ale to jest chemia. A chemia to wzory”. Jakby nie było, to ukryta pochwała Twoich talentów krasomówczych. Spróbuj więc sobie przypomnieć, co na Twój temat mówili nauczyciele. Może zaglądnij jeszcze do szkoły i porozmawiaj z nimi.
  3. Co sprawiało Ci problemy w gimnazjum lub szkole ponadgimnazjalnej? Niektórzy mówią, że nawet Albert Einstein w szkole miał z fizyki same dwójki, a był geniuszem w tej właśnie dziedzinie. Może jest to jakieś rozwiązanie, ale jeśli nie chcesz, by o Twojej przyszłości zdecydował przypadek, unikaj studiów, które przedłużą Twoje męki z jakimś przedmiotem. Wybierz studia, które będą Ci sprawiać satysfakcję i które lubisz. Pamiętaj, często na studiach poziom z poszczególnych przedmiotów jest o wiele wyższy. Postaw więc na swoje mocne strony!
  4. Masz umysł ścisły czy jesteś humanistą? Twoje studia muszą pasować do Twoich predyspozycji! Wtedy będą przyjemnością, a przecież – nie ukrywajmy – studia to nie tylko zdobywanie wykształcenia, ale i najlepsze lata młodości. Dlatego wybierz kierunek, który odpowiada Twoim predyspozycjom. W większych miastach są specjalne poradnie, które zajmują się określaniem predyspozycji zawodowych młodzieży. Skorzystaj z takiej pomocy, a będziesz mieć 100% gwarancji, że wybierzesz dobre studia.
  5. Jak za 5 lat będzie wyglądał rynek pracy? Nawet jeśli teraz Cię to jeszcze nie interesuje, to… powinno! Studia mają Cię przygotować do pracy. Poszukaj więc w internecie informacji na ten temat. Wystarczy, że w wyszukiwarce internetowej wpiszesz np. „Rynek pracy za 5 lat” albo „Kto znajdzie zatrudnienie za 5 lat”. Tu jednak słowo przestrogi. Uważaj na strony internetowe, które de facto są reklamą konkretnych firm i „udają” jedynie obiektywne raporty. Najlepiej zaufać np. rządowym opracowaniom lub danym, które przygotowują niezależne agencje.

 

Pomogliśmy Ci wybrać studia? Masz jeszcze jakieś wątpliwości? Jeśli nie udało Ci się zastosować do powyższych porad, to mamy coś jeszcze! Poświęć trzy minuty na wypełnienie ankiety, która wskaże Ci kierunek studiów zgodny z Twoimi predyspozycjami i zainteresowaniami: wsiz.rzeszow.pl/wybierzstudia

Powodzenia!

PS: Nawet jeśli wybierzesz studia, które po pół roku okażą się niewypałem, zawsze możesz je zmienić!

 

Leżajsk pod napięciem




Pierwszych pożytków z eksploatacji energii elektrycznej Leżajsk doświadczył jeszcze przed drugą wojną światową. Prekursorem leżajskiej elektryfikacji był ponoć – według relacji najstarszych i nieżyjących już pracowników RE w
Leżajsku – miejscowy tartak, w którym pomysłowi, żyjący z duchem czasów zarządcy zainstalowali dwie wytwarzające prąd maszyny parowe.

I chociaż moc tych urządzeń nie wprawiała w osłupienie, pozwalała z powodzeniem zasilać w energię cały tartak, klasztor, siedzibę władz miejskich, kino i domy zamożniejszych, wpływowych mieszkańców miasta. Reszta Leżajszczan, aż do początków lat pięćdziesiątych, tonęła jeszcze w średniowiecznych mrokach, posiłkując się od czasu do czasu blaskiem lamp naftowych i pełgającym światłem świeczek. Elektryfikację na większą skalę rozpoczęto w mieście dopiero w roku śmierci Józefa Stalina – w 1953. Wtedy to do Leżajska od Sarzyny doprowadzono napowietrzną linię średniego napięcia L.15 kV.

Linia zrealizowana była na bardzo malowniczych drewnianych słupach o przewodach (dla wtajemniczonych) AFL-50 mm2, z izolacją typu LSD. Równocześnie przy ulicy Mickiewicza ustawiono stację transformatorową i drugą podobną przy Zakładach Tytoniowych. Stacje te zasilały większość obiektów w mieście. Tak wspominał okres elektryfikacji Leżajska mgr inż. Jan Świętoniowski – długoletni pracownik i Dyrektor Zakładu Energetycznego w Rzeszowie: Leżajsk był elektryfikowany w całości ze środków inwestycyjnych Zakładu Sieci Elektrycznych w Rzeszowie i realizowany fizycznie przez brygady Oddziału Wykonawstwa Inwestycyjnego.

Trzeba zauważyć, że mieszkańcy żywo interesowali się problemami dostarczania energii do domów, gdyż już widzieli to dobrodziejstwo u innych, którzy wcześniej mieli światło z elektrowni przy tartaku. Na podkreślenie zasługuje fakt, że początkowo całe miasto było zasilane tylko z dwóch stacji transformatorowych o mocy transformatorów około 160 kVA każdy i że to wystarczało na ówczesne potrzeby (dla porównania obecnie w mieście znajdują się łącznie
z przemysłowymi 73 stacje transformatorowe). Zwiększająca się ilość zelektryfikowanych miejscowości powiatu leżajskiego wymusiła konieczność powołania do życia stałej placówki do nadzoru pracy wybudowanych urządzeń elektroenergetycznych.

W Dyrekcji Zakładu Sieci Elektrycznych Rzeszów zapadła decyzja o utworzeniu w Leżajsku filii Posterunku Energetycznego w Przeworsku, co można uznać za faktyczny początek administrowania energetyką na miejscu. W 1953 powstał więc pierwszy Posterunek Energetyczny z siedzibą w kamienicy w Rynku, którego pierwszym kierownikiem był Kazimierz Cieśla. W roku 1968 przy ulicy Sanowej Bocznej, obecnie Polnej, wybudowano pierwszą stację 110/15 kV o mocy 6,3 MVA. Zasilanie podłączono do niej z biegnącej niedaleko linii 110 kV relacji Stalowa Wola-Sarzyna-Munina. Wtedy też można było pokryć zapotrzebowanie mocy dla okolicznych miejscowości, gdzie cały czas trwały prace elektryfikacyjne. Równolegle z budową Głównego Punktu Zasilającego Leżajsk wybudowano
obiekty Posterunku Energetycznego, gdzie umiejscowiono biuro, zespoły pogotowia energetycznego,
pomieszczenia socjalne, podręczny magazynek i garaże na samochody.

Historia Rejonu Energetycznego w Leżajsku to w dużej mierze historia szczęśliwych zbiegów okoliczności. Rejon Energetyczny w Leżajsku prawdopodobnie nigdy by nie powstał gdyby nie pewna gierkowska reforma administracyjna, przeprowadzana w Polsce w połowie lat siedemdziesiątych W jej efekcie znikły powiaty, pojawiły się nowe mniejsze województwa i utworzono gminy. Zmieniła się również mapa administracyjna rejonów energetycznych.

Leżajsk w tym czasie rósł w siłę, systematycznie się rozwijał – funkcjonowały już: ZOPW „Hortex”, Sylikaty, Zakłady Tytoniowe, filia Huty Stalowa Wola, Tartak, Cepelia; w fazie budowy był browar, szpital, w niedalekiej przyszłości miał powstać Hortex II i kilka mniejszych zakładów. Akurat wtedy dyrekcja Zakładu Energetycznego Rzeszów podjęła decyzję o powołaniu nowego Rejonu Energetycznego. Kandydatami były wówczas dwa miasta – Łańcut i Leżajsk. O tym, że pierwszego stycznia 1976 r.

Rejon Energetyczny został utworzony właśnie w Leżajsku ostatecznie zadecydowała determinacja ówczesnych władz miejscowych. Finalne rozmowy w ratuszu pomiędzy dyrekcją Zakładu Energetycznego Rzeszów a naczelnikiem miasta Kazimierzem Kuźniarem przypieczętowały decyzje i tym samym RE Leżajsk rozpoczął swoją statutową działalność.

Pierwszą jego siedzibą był barak po Nadleśnictwie przy ulicy Sandomierskiej w Leżajsku. W tamtym pionierskim czasie w skład Rejonu wchodziły urządzenia energetyczne w czterech miastach: Leżajsku, Łańcucie, Nowej Sarzynie i Sokołowie Młp. oraz w trzynastu gminach: Białobrzegi, Czarna, Grodzisko Dolne, Kuryłówka, Leżajsk, Markowa, Łańcut, Nowa Sarzyna, Rakszawa, Raniżów, Sokołów Młp., Żołynia i Kamień. Liczbę odbiorców energii elektrycznej szacowano na około 57 tysięcy. Do zasilania obsługiwanego terenu wykorzystywano 2672 km linii energetycznych napowietrznych i 452 km podziemnych.

Dla zaspokojenia ciekawości co bardziej dociekliwych można dodać, że przepływ energii do odbiorców zapewniały 874 stacje transformatorowe o łącznej mocy 148 MVA a z ogólnej liczby 3207 km linii energetycznych największą część stanowiły sieci niskiego napięcia zaopatrujące w energię domy i drobniejszych odbiorców usługowo-przemysłowych. W strukturze RE Leżajsk funkcjonowały wówczas cztery Posterunki Energetyczne: w Leżajsku, Łańcucie, Sokołowie i Sarzynie, później zorganizowano jeszcze w Rakszawie i przyłączono Posterunek Rudnik. Pierwszym kierownikiem Rejonu Energetycznego, urzędującym do 1978 roku był inż. Adam Oracz zaś kierownikiem Rejonowej Dyspozycji Ruchu i później kierownikiem technicznym RE – Stanisław Baran. Kazimierz Balawender, wtedy dwudziestopięciolatek, który w 1978 przejął kierownictwo RE po inżynierze Adamie Oraczu i trwa na tym
stanowisku do dzisiaj, tak wspomina swoje kierownicze początki: Firma musiała sprostać wymaganiom tamtych czasów, a my byliśmy młodzi i ambitni i wiedzieliśmy o tym, że nie możemy zawieść.

Do dziś mam w pamięci słowa dyrektora Kazimierza Szczepańca, który po mianowaniu mnie na kierownika Rejonu – nomen omen w prima aprilis – pierwszego kwietnia 1978 roku powiedział mi na odchodne: „Zostawiam tu pana,
jest pan młody i musi sobie poradzić”. Trudne to było wyzwanie, ale optymizm i młoda zgrana załoga dawała nadzieję na każdy dzień, a dyrekcja z Rzeszowa wyznaczała zadania na kolejne miesiące i lata. Cóż to były za czasy, cieszyliśmy się z każdego rozwiązanego problemu. Na pierwszy plan wysuwała się sprawa organizacji brygad sieciowych i pogotowia energetycznego, gdyż w oparciu o nie mogliśmy stawiać czoła awariom i obowiązkowym zabiegom eksploatacyjnym, w tym również remontom sieci, stacji transformatorowych i innych. Początki były marne, dysponowaliśmy garstką ludzi, kiepskimi starymi samochodami typu: „Gaz”, „Muscel”, ciężarowa rumuńska „Carpatia”, jakiś „ŻuK”, „Nysa” itp. Był jakiś sprzęt wspomagający telefony MB (na korbkę) i radiotelefony lampowe.

Zaplecza prawie żadnego, barak po Nadleśnictwie przy ulicy Sandomierskiej jako budynek administracyjny i pomieszczenia dla brygad, budynek PE przy ulicy Polnej, gdzie mieściła się dyspozycja, pogotowie energetyczne i warsztat samochodowy. Podległy posterunek w Łańcucie w budynku byłej elektrowni miejskiej, w Sokołowie pomieszczenie w domu prywatnym, w Sarzynie pomieszczenie w bloku mieszkalnym. To całe zaplecze na starcie Rejonu, ale był zapał do działania.

Dzisiaj, po przeszło czterdziestu latach swojej działalności, Rejon Energetyczny w Leżajsku jest placówką zahartowaną pod każdym względem, nowoczesną z rozbudowaną bazą i Biurem Obsługi Klienta – konkurencyjną i działającą w zgodzie z najwyższymi międzynarodowymi standardami. Ale jak mówi Kazimierz Balawender w swojej jubileuszowej książce: „Wspomnienia 1976 – 2016. 40 lat Rejonu Energetycznego w Leżajsku” – To nieprawda, że energetyka to tylko biznes, to mądre współdziałanie człowieka z naturą, podpatrywanie jej możliwości i wykorzystywanie jej dla naszych potrzeb. Energetyka to skomplikowana maszyneria różnych dziedzin, ukształtowana ręką człowieka niezbędna dziś do poznawania nowych zjawisk, technologii i bytu ludzi na ziemi. To nieustanna globalna rywalizacja o pozyskiwanie coraz to innych możliwości energetycznych świata. Dystrybucja energii elektrycznej do potrzebujących i niepotrafiących już dzisiaj bez niej żyć społeczeństw, to w uproszczeniu krwioobieg organizmu, bez którego nie jest w stanie funkcjonować żaden organ i tę misję wypełnia dziś energetyka.

ź: Biuletyn Publiczny Leżajsk