Wielka Sobota – to dzień „Święconki”. W tym dniu oprócz koszyczków wielkanocnych święcimy również wodę i ogień.

O poranku każdy z nas zapewne przygotowuje piękny koszyczek z którym udaje się do kapłana w celu poświęcenia. W koszyczku takim powinny znaleźć się chrzan, sól, kiełbasa, babka, barwinek, chleb, masło, ser, bukszpan, jajka i najważniejsze – pisanki.

Na mszy wieczornej na placu przed kościołem w większości miejscowości odbywa się święcenie ognia – układa się duży stos drewna a następnie w skupieniu oczekuje się księdza. W momencie, gdy zjawia się kapłan, roznieca się ogień i rozpoczyna ceremonię poświęcenia, po której licznie zgromadzeni nie czekając aż się wypali, pobierają węgielki z ogniska, aby zanieść je do domu by chroniły gospodarstwo oraz uprawy przed burzami i gradami.  W stosie przed kościołem często opalano tzw. głowienki, tj. drewienka leszczyny- popiół z nich gospodarze rozsypywali na polach podczas pierwszej orki, a głowienki w drugi dzień wielkanocny zatykali na krańcach swojego pola by również chronić je przed klęskami żywiołowymi. Samo zapalanie ognia miało charakter symboliczny, który oznaczał zakończenie postu i rozpoczęcie nowego czasu pełnego radości. Po poświęceniu ognia święcono wodę, którą gospodarz powinien skropić całe obejście i wszystkich domowników. Resztę  wody zostawiało się do pokrapiania zboża przed zasiewem na wypadek choroby. Po poświęceniu, gdy ksiądz zaśpiewa „Gloria”, dzwony kościelne pierwszy raz po kilkudniowym milczeniu zaczynają dzwonić.