…To, że czas robi swoje, zaciera wiele szczegółów, to jednak dużo własnych przeżyć pozostało mi w pamięci…

Czy siedemdziesiąt osiem lat to dużo? Mówi się, że czas leczy rany ale są i takie, które nigdy się nie zagoją. W pamięci 16-letniej wówczas dziewczyny- Władzi Gwóźdź- pozostał taki obraz września 1939 roku…

…Był koniec sierpnia 1939 roku, niedziela. Ksiądz Czesław Broda – proboszcz leżajskiej parafii, zorganizował w tym czasie festyn na placu niezabudowanym koło Domu Narodowego (późniejszego kina „Radość”). Jako uczennica prawie czwartej klasy gimnazjalnej brałam udział w tym festynie. Sprzedawałam losy, fanty, kotyliony, było spokojnie i wesoło. Jednak spokój ten został zakłócony, kiedy rozeszła się wiadomość, że wielu mężczyzn otrzymało wezwanie do natychmiastowego zgłoszenia się do swojej jednostki wojskowej. Celem była mobilizacja. Wiedzieliśmy, że dzieje się coś podejrzanego, że jest źle bo Niemcy planują zaatakować Polskę. W miesiącach poprzedzających rozpoczęcie wojny przewidywano, że Niemcy mogą napaść na Polskę i dlatego w Domu Narodowym prowadzono szkolenia ludności, jak zachować się na wypadek wojny. Przewidywano, że Niemcy mogą użyć gazów. Ludność była poinformowana jak rozpoznawać rodzaje gazów i jak się przed nimi bronić, jak obchodzić się z maską przeciwgazową, jak rozpoznawać gaz łzawiący, dławiący, parzący…

…Kiedy nadszedł wrzesień 1939 roku, rankiem Radio Warszawa podało komunikat, że Niemcy przekroczyły granice Polski. Ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki wydał orędzie do narodu następującej treści:

– Halo, halo. Tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano o godzinie 5 minut 40 oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską, łamiąc pakt o nieagresji. Zbombardowano szereg miast. Za chwilę usłyszą państwo komunikat specjalny – przekazywał spiker.

– A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszystkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy.  Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym – walka aż do zwycięstwa – powiedział Starzyński, Prezydent Warszawy.

…Było już pewne, że Niemcy rozpoczęli działania wojenne przeciw Polsce. Dochodziły do nas wiadomości, że Niemcy zaatakowały Westerplatte, bombardują Kraków, Częstochowę i miasta na Śląsku. Najazd Niemców na Polskę był niespodziewany, dlatego ogłoszono powszechną mobilizację. Rodziny odprowadzały swoich mężów, synów i braci do pociągów, gdyż ci mieli dołączyć do armii. Powstał popłoch i chaos wśród uciekinierów przed Niemcami. Przez Leżajsk przesuwali się mieszkańcy z zachodu na wschód, za San. Spodziewano się, że armia polska oprze się na linii Sanu i tu rozpocznie walkę z wrogiem…

…Czwartego września, w południe, ukazała się eskadra niemieckich bombowców. Miasto zaalarmowano dzwonem i syreną tartaczną. Straszne wybuchy bomb wstrząsnęły leżajską ziemią. Jedenaście samolotów nadleciało od strony klasztoru Ojców Bernardynów i bombardowało miasto. Powstała panika wśród mieszkańców. Samoloty bombardowały linię kolejową, dworzec kolejowy i budynki położone w tej okolicy. Naloty powtarzały się. Rozpoczęła się gorączkowa transportacja wojska i broni. Całe kolumny wojska przejeżdżały w kierunku Jarosławia. Niezmierna ilość uciekinierów z zachodu na wschód, kobiet, starców i dzieci udawały się przez Leżajsk za San…

Naloty na  Leżajsk, rozpoczęte 4 września, powtarzały się codziennie do 9 września.  Śmierć poniosło 9 osób, w tym 7 cywilów. 13 września wkroczył do miasta odział niemieckiej 28. zmotoryzowanej dywizji piechoty i 8. zmechanizowanej dywizji piechoty. Rozpoczęły się działania prewencyjne i represyjne na mieszkańcach. W ogrodach klasztornych gromadzono żołnierzy polskich, których 19 września wywieziono z Leżajska.

…13 września wojsko polskie wysadziło most na Sanie aby przeszkodzić wrogowi. Następnego dnia nad ranem, od ul. Rzeszowskiej przybył pierwszy patrol niemiecki, zmotoryzowane oddziały szturmowe wraz z inżynierem Weissbrotem (to ten, który przed wojną wykonywał pomiary Leżajska jako delegat Urzędu Wojewódzkiego we Lwowie, bo w tym czasie Leżajsk należał do województwa Lwowskiego). Niemcy do współpracy włączyli Ukraińców i niektórych zdrajców Polaków. W pierwszych dniach września 1939 roku Niemcy rozbili cukrownię w Przeworsku. Ludność wykorzystała okazję zdobycia cukru, którego nie można było osiągnąć w inny sposób. Sprawa żywności była bardzo trudna- zabicie własnej świni było karane śmiercią lub obozem koncentracyjnym. Przestępstwem było kupno masła jak również posiadanie żaren do mielenia zboża na mąkę. Młyny były zlikwidowane a te, które istniały, były do dyspozycji Niemców. Żywność kupowano na kartki przydzielane w Urzędzie Miejskim. Zamiast cukru, w dni targowe po kryjomu kupowano sacharynę, z buraków cukrowych gotowano melasę, zamiast kawy paliło się na blasze kuchennej jęczmień, który razem z cykorią zastępował kawę. Żywność kupowano po kryjomu, z narażeniem utraty wolności…

…Już na początku rozpoczęto likwidację Żydów w mieście. Mienie rozgrabiono i wywieziono do Rzeszy. Pierwsze oddziały niemieckie spaliły synagogę, zdemolowały obie szkoły podstawowe oraz gimnazjum. Mienie i pomoce naukowe zniszczono. W gimnazjum zdołano uratować część biblioteki, chemikalia i dokumenty urzędowe. Sklepy, zwłaszcza żydowskie, zlikwidowano. Niemcy spalili też bibliotekę Towarzystwa Szkoły Ludowej. Wszystkie kamienice pożydowskie dookoła rynku zniszczono i zamieniono na koszary. Spalono dwupiętrowy młyn na placu tartacznym, będącym własnością hrabiego Potockiego. Pod koniec wojny Kałmucy [obj. ochotnicza formacja zbrojna złożona z Kałmuków w składzie Wehrmachtu] spalili budynek szkoły żeńskiej oraz magazyn żywnościowy, przeznaczony dla wojska niemieckiego, koło stacji kolejowej. Niemcy zmienili nazwy niektórych ulic- Mazepy, Szewczenki, Chmielnickiego. Wprowadzili kontyngenty dla rolników, aresztowania i wywóz inteligencji leżajskiej do obozów koncentracyjnych. Aresztowania powtarzały się od 1940 do 1944 roku. Na budynkach w mieście ukazywały się afisze z wykazami zakładników, których mieli aresztować i wywozić do obozów…

Jednym z głównych założeń niemieckiej polityki była likwidacja warstwy ludzi wykształconych. Tak było i w Leżajsku. Szczegółowo kontrolowano przedstawicieli miejscowej inteligencji, aresztowano urzędników, profesorów, oficerów, księży. Osoby mające stopień oficerski odesłano do obozów.

…Już w pierwszych dniach po wkroczeniu Niemców do Leżajska nasza rodzina zmuszona była opuścić miasto- podobnie jak wielu Polaków- i dom pozostawić bez opieki. Niemcy skorzystali i zajęli dom wraz z ogrodem, gdzie ustawili trzy kuchnie polowe dla wojska. Rodzina moja nie miała wstępu do własnego domu. Dopiero kiedy Niemcy posuwali się do przodu i opuścili nasz dom, mogliśmy wrócić i zamieszkać u siebie. W nocy Niemcy zlikwidowali wszystko co było w domu i ogrodzie, pozostawili jednak zasadzkę. Zostawili w domu tajemnicze pudełko o które wcześniej pytał jeden oficer drugiego: „Wo ist das?” – „Gdzie to jest” (chodziło o zegar). Ojciec mój, razem z wujkiem Staszkiem, pilnował w tym czasie domu i znał język niemiecki. W domu było pusto, jednak na stole zostało pudełko- zegar, o który tak pytali oficerowie. Wujek wiedział co to za zegar, o który tak pytali. Była to bomba zegarowa, którą jednak na usilną prośbę ojca oficerowie zabrali…

W mieście prężnie działały tajne organizacje, zrzeszające wielu członków w różnym wieku. Śledzili oni bieżące wydarzenia, nawiązywali kontakt z osobami w innych częściach kraju, pozyskiwali i dystrybuowali nielegalną prasę. Wszystko było ściśle tajne- nawet najbliższa rodzina posiadała niewiele informacji na temat działalności konspiracyjnej ojca, matki, dziecka. 

…Ratując się przed totalitarną zagładą na terenie podbitej Polski od początku powstawały organizacje wolnościowe, które rozkazem naczelnego wodza – generała Władysława Sikorskiego zostały scalone, tworząc podziemną Armię Krajową. Działalność w organizacjach była ściśle tajna. Ja byłam łączniczką, kolporterką i kwatermistrzem jako „Wiktoria” a później narzeczoną i w końcu żoną komendanta powiatu oraz inspektoratu, Ludwika Więcława, pseudonim „Śląski”. Dla mnie znane były tylko te sprawy, które miałam wykonać z polecenia przełożonych. Byłam zaprzysiężona w NOWK (Narodowa Organizacja Wojskowa Kobiet). Sprawa konspiracyjna kobiet miała wielkie znaczenie w całej Polsce i była bardzo niebezpieczna. Wiele z nas, również i ja, poniosły duże ofiary w okresie drugiej konspiracji kończąc wieloletnim więzieniem. Niemcy zamordowali mojego ojca w czasie pacyfikacji Leżajska 28 maja 1943 roku, ubowcy wydali i wykonali wyrok śmierci dla męża Ludwika Więcława „Śląskiego” w 1949 roku. Ja zostałam anektowana przez UB w 1949 roku i otrzymałam 5 lat więzienia, pozostawiając w domu malutkie dziecko pod opieką mojej niepracującej, pozostającej bez środków do życia mamy …

Do szczególnie tragicznego wydarzenia doszło 28 maja 1943 roku, kiedy hitlerowcy uderzyli na ludzi związanych z konspiracją i organizacjami ruchu oporu. Niemcy dokonali krwawej pacyfikacji, w wyniku której śmierć poniosło 38 osób, w tym 28 rozstrzelonych w trakcie egzekucji. 29 osób wywieziono do obozów.

…Lipiec 1944. Niemiecki front wschodni zaczął się chwiać. W marcu przystąpiono do budowy okopów i bunkrów wzdłuż Sanu. Prace wykonywała miejscowa ludność pędzona pod przymusem do ich budowy. Nagle i niespodziewanie 22 lipca, w sobotę wieczór, nadjechała kolumna piechoty niemieckiej od strony wschodniej. Społeczeństwo leżajskie spodziewało się kapitulacji Niemiec, jednak nie przypuszczało, że nastąpi to w najbliższych dniach. Leżajsk wyzwolony został 24 lipca w poniedziałek, około południa. Front zbliżał się od strony Sanu, pociski artyleryjskie padały na miasto. W akcji wyzwoleńczej wzięły również udział polskie grupy partyzanckie. Miasto zostało wolne. Na budynkach mogły powiewać flagi biało-czerwone, przystąpiono do objęcia władzy w mieście, pilnowano porządku i ładu. Rozpoczęło się normalne życie w mieście a dla młodzieży i dzieci nauka w szkołach, którą straciły w czasie wojny…

…Ważnym wydarzeniem w tym czasie było powstanie w Warszawie 1 sierpnia 1944 roku. Przez Leżajsk przejeżdżał lwowski oddział ochotników polskich partyzantów pod dowództwem Sulimy. Pragnęli przyjść z pomocą walczącej Warszawie. Osobiście witałam ich kwiatami, razem z innymi mieszkańcami. Z Leżajska dołączyło również kilku młodych chłopców. Przykro o tym wspominać, ale oddział ten został rozpędzony przez wroga w drodze do Warszawy…

…Przystąpiono do objęcia władzy w mieście, wysunięto kandydatów do Rady Miejskiej. Wybrano burmistrza Zawilskiego Leopolda. Na rynku odbywały się wiece o charakterze patriotycznym, powołano milicję obywatelską, posiadającą tylko opaski biało-czerwone na rękawach, powołano Komitet Pomocy Społecznej. W tym czasie było bardzo dużo wojska radzieckiego zajmowało prawie wszystkie domy na kwatery, ulicami przejeżdżały transporty wojska niemieckiego i ciężkie czołgi. W urzędzie miejskim rozpoczęto pracę. Do pierwszych urzędników, wykonujących różne sprawy administracyjne, należałam również i ja. Wciągnięta zostałam do pracy przez woźnego Józefa Jońca na polecenie polskich władz. Moja praca w pierwszych dniach ograniczała się do ostemplowania polską metalową z orłem w koronie pieczątką kenkart, czyli dowodów osobistych, którą to pieczątkę wyciągnął ktoś z ukrycia przed Niemcami. Sporo ludzi, których miałam zameldować w ewidencji miejskiej, powróciło do swojego miasta z lasu lub z innych miejscowości. Ogólnie ciężko było żyć i niebezpiecznie. W domach często zamieszkiwali żołnierze radzieccy a następnie partyzanci polscy. Rozpoczęło się prześladowanie i represje żołnierzy Armii Krajowej. Następowały aresztowania i wysokie wyroki patriotów znanych z okresu okupacji niemieckiej. Nie czuliśmy się wolni. Dalsze represje przez swoich funkcjonariuszy UB były trudne do przeżycia ale gorszy był żal, że Polak Polakowi zgotował bardzo trudny los…

 

RAMKA

Władysława Jedynacka (Więcław z pierwszego małżeństwa), z domu Gwoździówna, urodziła się 23 lipca 1923 roku w małej wiosce Korniaktów koło Łańcuta. Mając siedem lat wyjechała z rodzicami do Leżajska, gdzie pracował jej ojciec- Stanisław Gwóźdź- jako rachmistrz w Urzędzie Miejskim. Kiedy ukończyła w Leżajsku szkołę podstawową żeńską oraz trzy klasy gimnazjum ogólnokształcącego, miała szesnaście lat. W miesiącu wrześniu 1939 roku miała rozpocząć czwartą klasę gimnazjalną do czego nie doszło, gdyż w tym czasie wybuchła II wojna światowa. W czasie wojennym posługiwała się pseudonimem „Wiktoria” lub „Marta”. Ojciec Stanisław Gwóźdź, długoletni urzędnik leżajskiego magistratu, został aresztowany przez gestapo i rozstrzelany w czasie pacyfikacji 28 maja 1943 roku. Władysława Jedynacka była łączniczką, kolporterką i kwatermistrzem AK. Była żoną komendanta powiatu oraz Inspektoratu ‘Hanka’ NOW Ludwika Więcława ps. ‘Śląski’, ‘Kłos’, ‘Mariusz, który był więziony na Zamku w Rzeszowie i tam rozstrzelany. Zaprzysiężona w NOWK. Aresztowana przez UB w 1949 roku, więziona przez 5 lat. Od czerwca 1943 pracowała jako główna księgowa i kierownik referatu księgowego w Urzędzie Miejskim w Leżajsku. Otrzymała wiele odznaczeń: Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Partyzancki, Patent Weterana o Wolność i Niepodległość Ojczyzny oraz awans na stopień podporucznika Wojska Polskiego. Odznaczona przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polski Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego (1996). Przez wiele lat pracowała w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Rada Miasta Leżajska wyróżniła ją odznaką honorową ‘Zasłużony dla miasta Leżajska’ (1997). Fotografia jej i jej męża widnieje na wystawie „Wyklęci Żołnierze”. Wyszkoliła wielu pracowników, przyczyniła się do rozwoju miasta często pracując społecznie.

Źródła:

– Hampel Józef, „Lata okupacji niemieckiej na leżajszczyźnie”, w: „Dzieje Leżajska”, Baczkowski K., Półćwiartek J., Leżajsk 1996 r.

– Urbański Ulas Juliusz, Pacyfikacja Leżajska 28 maja 1943 r.”, Leżajsk 1998 r.