Już od kilku lat słyszy  się o fałszywych sprzedawcach, którzy żerują na naszej niewiedzy i naiwności. Przedstawiają na pozór korzystniejsze warunki umów i obiecują gruszki na wierzbie. Potencjalny Kowalski, człowiek z natury ufny i wierzący w ludzką uczciwość, zaprasza takich na pogawędkę przy herbatce. Później zostaje z podpisaną niekorzystną umową, a „supersprzedawca” wychodzi zadowolony, zacierając ręce.

Trwa sezon, w którym zużywamy więcej energii elektrycznej niż w pozostałych miesiącach roku. Jest to wymarzona pora dla fałszywych sprzedawców. Ilu z nas już się nabrało na ich propozycję? Oferują o wiele niższe koszty za energię elektryczną, co jest głównym wabikiem. Najczęściej ofiarami padają osoby starsze. Umowy są często pisane drobnym druczkiem i prawniczym żargonem, który niewiele osób faktycznie rozumie.

Pseudosprzedawcy często przedstawiają się np. jako pracownicy Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), bo taka osoba wydaje się bardziej wiarygodna. Nic bardziej mylnego! To często oszuści pierwszej klasy. A jak potrafią pięknie mówić! Czar pryska po otrzymaniu pierwszej faktury, bądź w trakcie próby rezygnacji z podpisanej umowy.

Nie dajmy się wprowadzić w błąd!  Trzeba wiedzieć, że mamy prawo od takiej umowy odstąpić. W Polsce energię elektryczną można kupić od każdego sprzedawcy mającego licencję, niezależnie od miejsca zamieszkania. Nie można jednak mylić sprzedawcy z dystrybutorem. Takich firm jest w kraju zaledwie 5: PGE, Tauron, Energa, Enea oraz RWE.

Jak nie paść ofiarą domokrążcy?

– Sprawdzajmy wiarygodność osób, które oferują nam jakieś usługi, produkty do sprzedaży. Przemyślmy decyzję o zakupie, nie podpisujmy w pośpiechu żadnych umów. Bądźmy asertywni i mówmy NIE, gdy ktoś oferuje nam coś do sprzedaży. Pamiętajmy, że zawsze możemy żądać okazania legitymacji przedstawiciela instytucji, firmy, a potem sprawdzić telefonicznie wiarygodność tej osoby. Nie wpłacajmy żadnych pieniędzy, bo tego typu usługi rozliczane są na podstawie faktur – mówi Marta Gałuszka, rzecznik prasowy KPP w Jarosławiu. Dodaje, że pokrzywdzonymi w takich sprawach są najczęściej osoby starsze. Często tracą oni oszczędności swojego życia lub pieniądze przeznaczone na leki, żywność, opłaty. – Apelujemy do rodzin osób starszych, dzieci i wnuków, aby rozmawiały z osobami najbliższymi i uświadamiały im również czyhające na nich zagrożenia.  Zachowujmy ostrożność i bądźmy przezorni.

Na tego typu oszustwa jesteśmy niestety narażeni w dobie walki o klienta. Nie dajmy się. Stosując się do powyższych wytycznych możemy ustrzec się przed fałszywymi sprzedawcami i umowami, które później stanowią źródło dużych problemów.

ANNA MUCHA