Kochający mąż, trójka wspaniałych dzieci, grono oddanych przyjaciół, ciepły dom, którego zbudowanie było moim odwiecznym marzeniem. To wszystko pokrył cień… Lipiec 2019, wyczekane wakacje. Właśnie wtedy poczułam gwałtowny, przerażająco silny ból brzucha po raz pierwszy. Nie wiedziałam jeszcze, że stanie się on moim towarzyszem na długi czas.

Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Diagnostyka, badania histopatologiczne i oczekiwanie na wynik w bólu. Diagnoza – agresywny chłoniak B komórkowy Burkitta usytuowany w jamie brzusznej, o średnicy 40 cm. Mojemu przerażeniu towarzyszyła jednak nadzieja, że cierpienie wreszcie się skończy. Wiedziałam, że będę walczyć z całej siły. Przecież muszę zobaczyć, jak moje dzieci dorastają. Mieliśmy zestarzeć się z mężem razem. Wygram!

5 cykli chemioterapii przeszłam zaciskając zęby i skreślając dni jak więzień. Przy ostatnim cyklu zaobserwowano ucisk na lewą nerkę. Tak nadszedł kolejny cios. Nowa zmiana, 5 cm. Przeprowadzone w marcu 2020 badania PET-CT wykazały, że choroba znacznie postępuje. Ja już nie mam siły walczyć… Aktualnie przechodzę chemioterapię, która tylko stabilizuje mój stan. Guz stale rośnie. W bólu nie przynoszą ulgi nawet najsilniejsze leki przeciwbólowe.

Jedyną nadzieję daje terapia Car-T cell, której koszt przekracza możliwości całej naszej rodziny. Czas nie działa na moją korzyść, a ja tak bardzo chcę żyć..

Błagam, pomóż mi!

https://www.siepomaga.pl/anna-walania?fbclid=IwAR2bnBZi2D-Tp4vqc_nyL98Kjr2KzRbQP-sY9ymbHVrEBquduWpBpKbfVJE