Muzeum Ziemi Leżajskiej zaprasza na “Noc Pod Żaglami”, organizowaną w ramach Nocy Muzeów, która odbędzie się w sobotę, 14 maja br.

Od niepamiętnych czasów wszelkiego rodzaju cieki wodne, wody stojące i wody przybrzeżne mórz stanowiły główne szlaki komunikacyjne. Obserwacja prostego zjawiska fizycznego unoszenia się niektórych materiałów na powierzchni wody, np. kłody drewna, natchnęła naszych przodków do wykorzystania go do swoich celów.

Tak powstały pierwsze konstrukcje „pływających jednostek”- wykonano tratwę i dłubankę. Po dostawieniu burt, wyrobieniu dziobu i rufy, powstała łódź. Rozwój konstrukcji statków wiąże się ściśle z historią odkrywania i zdobywania lądów. Na wystawie prezentujemy skrócony rys historyczny budownictwa okrętowego.

Modele pokazane na ekspozycji ilustrują pewne etapy budownictwa statków o napędzie wiosłowym i żaglowym począwszy od czasów starożytnych po wiek XX.

Naszą wędrówkę rozpoczynamy od wód starożytnego Nilu, po których poruszały się egipskie triery o napędzie żaglowo-wiosłowym. Głównymi użytkownikami tych statków byli faraonowie, władcy Górnego i Dolnego Egiptu. Statki te miały do 25 metrów długości, około 4 metrów szerokości i około 45 ton wyporności. Podstawową załogę stanowiło 90 wioślarzy rozmieszczonych w trzech rzędach po obu burtach. Na czele statku stał kapitan mający do dyspozycji pomocników oraz 20 wojowników- oddział, który możemy uznać za pierwszą piechotę morską.

Wygląd egipskiego statku, zaprezentowanego na wystawie w postaci modelu, został odtworzony na podstawie materiału ilustracyjnego zdobiącego grobowce faraonów.
Kolejnym modelem prezentowanym na wystawie jest statek rzymski. Położenie starożytnej Italii, rozległość Imperium Romanum wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego, legły u podstaw rozwoju żeglugi po tym akwenie. Używano do tego galery- okrętu o napędzie wiosłowym. Był to przede wszystkim okręt bojowy. Na pierwszy rzut oka galery niewiele różniły się od statków egipskich. Dokonano jednak na nich zmian konstrukcyjnych.

Podwyższone zostały burty, dzięki czemu zamontowano pomosty, a to umożliwiało abordaż. Ten zabieg w znacznym stopniu podniósł walory bojowe okrętu.
Krocząc ścieżką dziejów budownictwa okrętowego docieramy do czasów średniowiecza. U jego zarania, na żeglarską „pierwszą linię” wysunęli się niewątpliwie skandynawscy Wikingowie. O ich podbojach, podróżach i osiągnięciach żeglarskich krążą rozliczne opowieści. Im przypisuje się dotarcie do lądu północnoamerykańskiego na kilkaset lat przed Kolumbem. Aby pokonywać tak długie przestrzenie morskie, musieli posiadać nie tylko umiejętność nawigacji, ale również odpowiednie statki. Jak więc wyglądała owa „długa łódź Wikingów”? Na wystawie można zobaczyć model łodzi żaglowej tych niezłomnych żeglarzy wczesnego średniowiecza. Jakże trudno dziś sobie wyobrazić, że na tak wyposażonych statkach podejmowali i realizowali odległe podróże.

Przeminął ich czas. A że historia nie lubi próżni, miejsce Wikingów zajęli inni żeglarze. Nastąpił czas niespodziewanego panowania na wodach oblewających Stary Kontynent kogi, uniwersalnej jednostki transportowej czasu średniowiecza. Kogi spełniały też funkcje statku bojowego. W tym celu, zarówno w części dziobowej, jak i rufowej, posiadały wyniesione ponad pokład główny pomosty zwane kasztelami. Ładownie i pomieszczenia dla załogi znajdowały się wewnątrz kadłuba, pod pokładem.

Postęp techniczny w drugiej połowie XV wieku stworzył nowy typ okrętu- karakę. Zrodziła się ona w rejonie Morza Śródziemnego. Znacznie powiększony kadłub, trzy maszty, zabudowane kasztele zdecydowanie wpłynęły na większy zasięg żeglugi. Nic wiec dziwnego, że na takich okrętach Krzysztof Kolumb podjął swoje epokowe wyzwanie. Jego flotylla składająca się z trzech statków dopłynęła do Nowego Świata. W składzie armady znajdowała się „Santa Maria”- okręt flagowy admirała Kolumba, prezentowany na wystawie w postaci modelu. W skład armady Kolumba wchodziły też „Nina” i „Pinta”. Wyprawa tych trzech okrętów zapoczątkowała erę Wielkich Odkryć Geograficznych. Dążenia do zdobycia zamorskich lądów, ich kolonizacja i ekspansja handlowa w znacznym stopniu przyczyniły się do szybkiego rozwoju budownictwa okrętowego.

Dla Rzeczypospolitej pierwsza połowa XVII wieku była między innymi czasem zmagań z położoną na drugim brzegu Bałtyku Szwecją. I choć wśród magnaterii i szlachty polityka morska w owym czasie nie znajdowała pełnego zrozumienia, to jednak w tej epoce należy odnotować znaczący polski sukces militarny na morzu. Było to 28 listopada 1627 roku. W ten zapewne chłodny, a może mglisty poranek, z bazy w Wisłoujściu wypłynęła eskadra okrętów pod dowództwem admirała Arenda Dickmanna. Ich celem było rozbicie blokady morskiej portu gdańskiego, utworzonej przez okręty króla Szwecji, które nie spodziewały się ataku. Wywiązała się bitwa, która do historii Polski przeszła pod nazwą Bitwa pod Oliwą. Było to największe zwycięstwo Rzeczypospolitej na morzu w owym czasie. Zwycięstwo to zostało okupione śmiercią głównodowodzącego floty polskiej. Admirał Dickmann poległ na pokładzie swego flagowego żaglowca „Święty Jerzy” w wyniku ran odniesionych w bitwie. Model okrętu „Świety Jerzy” znajduje się na wystawie. Wartość tego modelu zawiera się również w innym aspekcie. Otóż został on zbudowany przez polskiego modelarza P. Bylewskiego w Gdańsku w 1919 roku. Bitwa pod Oliwą to chlubne dla polskiej historii wydarzenie, przedstawione jest na wystawie oddzielnie i ilustrowane m. in. modelami kilku innych okrętów z epoki.

Wiek XVIII reprezentuje na wystawie jeden z cenniejszych modeli historycznych w polskich zbiorach nautologicznych. Jest to model jachtu króla Augusta Sasa II, który to model według przekazów oglądał król na Łabie w Dreźnie.