W niedzielę 17 czerwca odbył się spływ kajakowy rzeką Trzebośnica, zorganizowany przez pana Grzegorza Srokę. Wystartowaliśmy spod mostu w Hucisku o godzinie 12:30. Wśród kilkunastu uczestników spływu oprócz wprawnych kajakarzy byli również tacy, którzy pierwszy raz siedzieli w kajaku i próbowali swoich sił w wiosłowaniu.
Jak się okazało, nie jest to wcale tak prosta sprawa. Kilka ostrych zakrętów, krzaków i wystających korzeni chwilami czyniło ten spływ dużym wyzwaniem. Na odcinku od mostu do zapory w dwóch miejscach trzeba było przenosić kajaki, ponieważ przewrócone drzewa i krzaki uniemożliwiały przepłynięcie. Bardziej doświadczeni przez cały czas pomagali początkującym, udzielali cennych wskazówek i czuwali, aby wszyscy uczestnicy mogli bezpiecznie pokonać trudniejsze odcinki i dopłynąć bezpiecznie do celu. Można było podziwiać piękno naszej Trzebośnicy, ale też z żalem obserwować, jak jest ona niszczona przez ludzi, robiących z niej wysypisko.

Kilkukilometrowy odcinek pokonano w trzy godziny. Do zapory wszystkie kajaki dotarły o godzinie 15:30, a przed nią na kajakarzy czekała gorąca pizza z Ravioli i zimne napoje.

Po krótkim odpoczynku i przeniesieniu kajaków rozpoczęto dalszy spływ. Odcinek od zapory do mostu w Sarzynie był tylko pozornie łatwiejszy. W niektórych miejscach nie było ani jednego drzewa, które mogłoby dać cień w ten upalny dzień.

Cały spływ odbył się w miłej, rodzinnej atmosferze. Warto nadmienić, że najmłodszy uczestnik spływu miał 10 lat, a najstarszy 65.

O 18:00 zmęczeni, ale w dobrych humorach pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do domów.

Ź: Sarzyna