W marcu br. w Powiatowym Urzędzie Pracy w Leżajsku było zarejestrowanych ok. 5,6 tys. bezrobotnych. Pracę najtrudniej znaleźć osobom bez kwalifikacji i doświadczenia zawodowego.  Czy takie inicjatywy, jak Leżajskie Targi Pracy zorganizowane pod koniec ub. miesiąca, mogą poprawić sytuację?

Słabo rozwinięta mała i średnia przedsiębiorczość, brak kwalifikacji oraz niechęć do przemieszczania się – takie wnioski płyną z analizy przyczyn bezrobocia w powiecie leżajskim. Targi zorganizowane w hali Zespołu Szkół Technicznych, pokazały potrzeby rynku pracy, ale trudno je nazwać lekarstwem na bezrobocie. – Nasza przyszłość i kwalifikacje zależą od nas samych – przyznała pracownica miejscowego urzędu pracy.

Sytuację może za to poprawić dopasowanie do potrzeb lokalnego rynku programu nauczania w leżajskich szkołach. Nie zawsze jest to łatwe, bo sytuacja przedsiębiorstw, a co za tym idzie ich zapotrzebowanie na określone rodzaje kadr, zmienia się jak w kalejdoskopie. Natomiast przygotowanie i wdrożenie programu nauczania zajmuje niekiedy kilka lat.

NOWE KIERUNKI KSZTAŁCENIA

Jednak próbować warto. Tak robi gospodarz targów, czyli Zespół Szkół Technicznych.  Dzięki unijnym projektom do szkoły trafią cztery obrabiarki sterowane numerycznie i siedem obrabiarek konwencjonalnych. Dzięki takim inwestycjom, szkolne progi mają opuszczać ludzie przystosowani do potrzeb rynku pracy. Ale to nie wszystko. – Od września uruchamiamy nowy kierunek: technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej. W ramach projektu „Podkarpacie stawia na zawodowców” współpracujemy z urzędem pracy – mówi Piotr Foryt, wicedyrektor ZST.

Leżajskie Targi Pracy są źródłem wiedzy o sytuacji na rynku pracy, ale nie rozwiążą problemu bezrobocia.

MONIKA PERLAK