Konstanty Ildefons Gałczyński niezwykle obrazowo i plastycznie przedstawił kolory polskiej flagi. W obozie jenieckim w 1944 r. napisał poruszający wiersz „Pieśń o fladze”. W rozmowie biało-czerwonych flag padają miejsca, gdzie walczyli w czasie II wojny światowej Polacy – Tobruk, Narwik, Monte Cassino, Murmańsk. Biało- czerwone barwy widoczne były na wszystkich frontach.

Autorowi kunsztu literackiego języka grzech byłoby odmówić, choć w swoich poetyckich porównaniach nieco odbiegł od oficjalnie przyjętych kolorów fl agi. Biel ma mieć lekki odcień szarości, zaś czerwień to karmazyn. Czytelników, do których bardziej trafi a techniczny opis w postaci współrzędnych  trójchromatycznych barw, odesłać można do Ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych (z późniejszym zmianami). Karmazyn – ciemny odcień czerwieni z niewielką domieszką błękitu, kolor krwi żylnej – najszlachetniejszy i na tyle drogi w średniowieczu barwnik, że tylko najbogatsi dostojnicy z niego korzystali – to pierwotna polska barwa narodowa.

Choć łopocące czerwone flagi budzą raczej negatywne skojarzenia. Gdy jednak na karmazynowym tle umieścimy dumnego białego orła, otrzymamy sztandar Królestwa Polskiego. Z wiersza Czesława Janczarskiego, recytowanego przez zdecydowaną większość obywateli, którzy szczęśliwie ukończyli edukację wczesnoszkolną, dowiedzieć się można, co symbolizują te uświęcone narodową tradycją kolory: „Czerwień to miłość, biel – serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste”. I nie jest to tylko figura poetycka. Faktycznie, w heraldyce biel jest symbolem czystości, lojalności, pokory i szlachetności. Czerwień oznacza miłość, dzielność, żarliwość i poświęcenie. Biel i czerwień zdominowały publiczną przestrzeń naszego miasta w ubiegłym roku, gdy w sposób szczególny świętowaliśmy 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Południową ścianę zabytkowej wieży obserwacyjno – obronnej pokryła imponujących rozmiarów materia o szerokości 6,35 m oraz 25,2 m długości. Ozdabiała ratusz i cały rynek przez 2 miesiące, ciesząc oczy narodowymi barwami. „Czerwień to miłość, biel – serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste”. Pewnym nadużyciem byłoby nazwać ją flagą. Trzeba by ją skrócić do ok.10 m. Ewentualnie znaleźć ścianę o szerokości prawie 16 m. Proporcje 5:8 prostokąta flagi państwowej ustalają bowiem wspomniane wyżej przepisy prawne. Poza tym flaga wymaga masztu. „Powiewa flaga, gdy wiatr ją zerwie…” – z powagą recytują przedszkolaki na leżajskim rynku w Dniu Flagi.

Tak czy inaczej efektowną dekorację w końcu należało ściągnąć. Powstał dylemat- co zrobić z 157 m2 materiału w jednym kawałku? Pomysłów było kilka. Pamiętać należało, że flaga – nie flaga, kodeks karny obliguje do okazywania barwom narodowym szacunku, pod karą grzywny, a nawet aresztu. Kolejne kondygnacje wieży poprzecinane poziomymi gzymsami pozostawiły trwałe ślady (przetarcia), widoczne po upraniu płachty podzielonej na 6 części.

Sto flag na stulecie! Brzmi nieźle. Tylko kto je wykona? Ograniczone możliwości technologiczne nie pozwoliły skroić materiału i uszyć w małych lokalnych pracowniach krawieckich. Zadania podjął się leżajski Zakład Krawiecki Kwatex. Przez cały dzień sześć szwaczek bardzo dokładnie, z zachowaniem właściwych proporcji, skrupulatnie wykańczając brzegi i tunele, zmieniły kawałki tkaniny w polskie flagi. Władze miasta podkreślają, że są wdzięczne właścicielom szwalni – Państwu Halinie i Tadeuszowi Kwaśnym – za piękny gest: bezinteresowną pomoc i pełny profesjonalizm! Te niezwyczajne pamiątki – złożone, estetycznie zapakowane, z dedykację burmistrza miasta flagi – nadal będą przypominać ważne wydarzenie historyczne, trafiając do rąk mieszkańców Leżajska. Oddajmy głos poecie: „Lecz wołały flagi: – Nie płaczcie!/ Choćby jeden strzępek na maszcie,/ nikt się zmienić barw nie ośmieli./ Zostaniemy biało-czerwone,/ flagi święte, fl agi szalone.”

Przedruk Biuletyn Miejski / Grudzień